Paweł Żeromiński opowiada o 5 i 6 Rundzie 2017

PAWEŁ ŻEROMIŃSKI opowiada o swojej 5 i 6 Rundzie 2017:
„Witam!
Ostatnie zawody owocowały w wiele emocji. I tak sobotnie kwali ok i start z P4. Niestety w wyścigu popełniłem „drobniutki” falstart i jadąc na drugiej pozycji musiałem zjechać na karę Drive throught i spadłem kilka pozycji. Takie sytuacje działają jednak motywująco i po pogoni za stawką na ostatnim okrążeniu wskoczyłem na najniższe podium wyprzedzając zaskoczonego Roberta Zalewskiego. Za tę walkę moi wierni kibice „Sołtyków squad” nagrodzili gromkimi brawami i uściskami. Niestety Miras – mój master – nie ukończył wyścigu z powodu awarii. Po wyścigu w parku serwisowym powtórzyła się sytuacja z zeszłego sezonu tzn. Robert Zalewski pożyczył Mirasowi silnik na niedzielę. Niedzielny wyścig to seria awarii czołówki MT i tak Ghaniak – kapeć i wizyta w depo ale szedł potem jak zły, Robert- linka gazu a szkoda bo walka między nami trwałaby do samego końca wyścigu, Szlachta – na ostatnim okrążeniu awaria gaźnika i tzw. kałasznikow z wydechu, no i ja – Żeroma urwany wentylator i zgrzany silnik na 2 km przed metą. No i kto na tym wszystkim skorzystał ? Głupie pytanie – największy farciarz jakiego znam( nie ujmując mu oczywiście umiejętności i zawziętości) – Miras. Znowu wygrał na pożyczonym silniku. Cóż następnym razem będzie lepiej choć uważam te rundy za udane. Silnik wreszcie zaczął smażyć a i ja wjeździłem się w auto i tor. Jeszcze raz dziękuję wszystkim kibicom za doping, studio tatuaży za dziary, wszystkim za atmosferę. Pozdrawiam i do zobaczenia na torze!”